sobota, 19 kwietnia 2014

Pytania od was.

1. Kiedy pojawi się Edward?
Odp. Pojawił się już w piątym rozdziale.
2. Czy Bella zostanie przemieniona?
Odp. Niestety nie chcę za dużo zdradzać więc proszę czytać. Ale powiem tak czytając się nie zawiedziesz.- nie sugeruję tu tego, ze będzie przemieniona albo tego, że nie będzie przemieniona.
3. Czy Bella będzie z kimś? np. z Edwardem.
Odp. Na razie nie ale potem kto wie.
4. Czy będziesz teraz pisać bloga oczami Edka ? Czy Bells?
Odp. Będę pisać dalej oczami Belli ale jeśli będzie jakeś święto to wyjdzie rozdział specjalny np. oczami Edwarda. Może też wyjść oczami kogoś innego z Cullen.
5. Czy Edward Kupi coś Belli na urodziny?
Odp. Pojawił się już nawet rodziła szósty. Kupił jej dwie pary Air Max (link) nawet jest link do nich w rozdziale.
6. Kiedy ósmy rodziła?
Odp. Po jawi się za parę minut. Już go piszę.
7.Skąd pomysł na bloga?
Odp. Wszystko wyszło z czasem. Pierwszy pomysł to był zrobię znowu o wampirach. Później kombinowałam jak zrobić aby się różnił od poprzedniego. Chciałam też zmienić imiona i nazwiska ale niestety ja jeszcze dopasowywać imion, nazwisk nie umie.
8.Kiedy będzie rozdział 21?
Odp. I znowu mnie zabijecie bo obiecałam kilka postów i wrócić na długi, długi czas. Ale to jest koniec roku poprawia się oceny. Biega się o projekt. I wogóle koniec roku jest meczący. Spróbuję do wakacji dodać z dwa posty a później będę dodawać systematycznie. Przynajmniej to mogę wam obiecać.  

Ja macie jakieś pytania odnośnie jakiegoś rozdziału pisać w komentarzu pod tym rozdziałem a jeśli jakeś inne to tutaj pod.  Pisać co was ciekawi a

UWAGA!
Na każde pytanie będę odpowiadać tu jeśli będzie dziesięć odpowiedzi na pytania to  usuwam stare i daje na nowo do dziesięciu.

Życzenia dla moich czytelników z okazji WIELKANOCY.

Jaj przepięknie malowanych.
 Świąt wesołych, roześmianych.
W poniedziałek kubeł wody.
Szczęścia, zdrowia oraz zgody
Życzy: Natalia.

Rozdział 5.

Po drodze do domu razem z Alice rozmawiałyśmy o naszym życiu o tym  czym się interesujemy itp.
- Wiesz przypominasz mi narwanego Chochlika.- zwróciłam się do Alice.
- A niby w czym?- zapytała.
- Jesteś strasznie narwana, żywiołowa.
- Może i masz rację.- powiedział Alice skręcając w prawie niewidoczną drogę leśną, która prowadzi do domu.
Gdy dojechałyśmy do domu z tego co podejrzewałam czekał już na nas chłopak. Albo Jasper albo Edward.  Wiem tylko tyle był bardzo przystojny.
- Hej Edward.- powiedział chochlik.
- Cześć Alice. Hej Bella. Esme kazała mi tu na was czekać bo powiedziała, że udałaś się na zakupy.
- I dobrze, że kazała zobacz ile tego jest.- zgodziła się z mamom Alice i otworzyła bagażnik.
- Właśnie widzę biedna jesteś Bello, że musiałaś tyle się nachodzić.
- Padałam już przy trzecim sklepie. Już nigdy z nią nie pojadę na zakupy. - powiedziałam
- Uwierz mi nie da się uciec przed zakupami z Alice.
- Matko jak wy możecie nie lubić zakupów tylko Rosali mnie rozumie.
- Ale ona też ma czasami dosyć z tobą zakupów.
- Weź nie przesadza lepiej mi powiedz gdzie jest Jasper.
- Pojechał razem z Esme na chwilę do centrum miasta.  A Rosali dzwoniła jakeś pięć minut temu i mówiła, że już wraca.
- Ach a Rosali znalazła tą część do samochodu co chciała?
- Tak.- powiedział Edward łapiąc pierwsze torby.
Każdy z nas wrócił się na dół trzy razy i wszystko w ten sposób było u mnie w pokoju.
- Dzięki Edward, że nam pomogłeś.- powiedziałam.
- Nie ma za co a tak wogóle to witaj w rodzinie Bello.- powiedział Edward i mnie przytulił a moje serce zabiło kilka razy szybciej i mocniej.
Gdy mnie puścił ja się tylko uśmiechnęłam i zabrałam się do pomagania Alice przy układaniu ubrań w mojej garderobie około 18:30 wszystko było na wieszakach, pułkach lub w szufladach.
- A teraz idź się wykąp.- poinstruowała mnie Alice.
- Ok.- powiedziałam biorąc z pierwszej półki czystą bieliznę.
- Alice pamiętasz może gdzie położyłyśmy piżamy?- zapytałam.
- Tak tu. -powiedziała pokazując na półkę nadepną.
- Dzięki. To ja pójdę do łazienki.
- Ok idź ja też pójdę się wykąpać. Zejdź potem do nas to sobie pooglądamy filmy.
- Dobrze zejdę. - powiedziałam łapiąc za klamkę.
Gdy weszłam do mojej łazienki momentalnie nic mnie nie obchodziło musiałam przemyśleć cały ten dzień . Gdy weszłam do wanny z gorącą wodą myślałam o mojej przyrodnim rodzeństwie i przyszywanych rodzicach. Myślałam zwłaszcza o Edwardzie. "Głupia nie zakochuj się bo on na pewno ciebie nie będzie chciał!"- wrzeszczałam sama na siebie. Myślałam też o tym, jak dziś mnie spotkało szczęście. Najlepszy prezent na świecie. Po 30 minutach wyszłam z łazienki ubrana w piżamę- była bardzo ciepła z czego się cieszyłam bo tu w Forks jest zimno i deszczowo.  Gdy zeszłam na dół moje rodzeństwo już na mnie czekało. Alice, Rosali a nawet Edward miał podobną do mnie piżamę ale w inne wzorki.
- Hej już jestem sorry, że tak długo. Gdzie Esme i Carlisle?
- Poszli do siebie.- odpowiedziała mi Rosali
- Aha.
- Bello ty też heheh weźcie dziewczyny jakie wy macie te piżamy.
- Zamknij się Emmett. Wogóle to hej sorki, że wcześniej mnie nie było i, że nie poszłam z wami na zakupy ale musiałam kupić pierścień do mojego samochodu.- powiedział Rosali przytulając mnie.
Rosali tak samo jak Jasper miała blond włosy.
- Nic się niestało.
- Witaj w rodzinie Bello. Ja też cię przeprasza za to, że wcześniej nie przyszedłem się z tobą przywitać ale wiesz najpierw poszedłem przejść się z Edwardem a potem pojechałem z Esme.
- Nic nie szkodzi Jasper.- powiedziałam gdy mnie właśnie przytulał.
- Dobra dość tych przeprosin co oglądamy?- powiedział Emmett gdy siadałam pomiędzy Rosali a Alice.
- Hmmm może jakiś Akcji?- zaproponowała Alice po której bardziej spodziewałam się jakiegoś romansu.
- Na moje może być.- powiedział Alice.
- To film Akcji oglądamy.- powiedział Emmett a wszyscy pokiwali głową na tak.
- A jakie mamy.- zapytał Edward.
- "Incepcja", "Księga ocalenia", "W pogoni za zemstom", "Trzy metry nad niebem" i drugą część też mamy oraz "Wybuchowa Para"- powiedział Jasper, który stał przy półce z książkami.
- To co oglądamy?- zapytałam.
- Może "Incepcje"  zaproponowała Rosali.
- Na moje może być.- zgodziłam się na propozycję blondynki.
- Mi też pasuje.- powiedziała Alice.
- A wy chłopaki co chcecie oglądać.- zapytał blondyn.
- Może być to co dziewczyny chcą.- powiedział  rudy.
- Ok niech będzie ta "Incepcja"- powiedział Emmett, który przypominał mi miśka.
Film opowiadał o złodzieju, który jest mistrzem w wyciąganiu informacji przez sen. Przez cały film czułam na sobie wzrok Edwarda, który siedział na fotelu po prawej.

***********************************************************************************
Ha i jest już następny rozdział i pojawił się Edward i reszta rodzeństwa.  Przy pisaniu tego rozdziału słuchałam dużo piosenek między innymi Justin Bieber- Maria, w którym bity są jak w filmie Akcji dlatego taki a nie inny rodzaj filmu.



czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 4.

- Wiesz Bella trzeba będzie kupić ci sporo ubrań, kosmetyków, butów i dodatków.
- Nie przesadzaj Alice.- powiedziałam gdy Alice parkowała obok Emmetta.
- Nie przesadzam musisz mieć w czym chodzić.
Gdy weszliśmy do pierwszego sklepu Alice  zaczęła chodzić i wybierała dla mnie przeróżne buty a ja z Emmettem rozmawiałam o mojej nowej rodzinie dowiedziałam się  wielu ciekawych rzeczy na jej temat. Np. Że on i Rosali są parą tak samo ja Alice i Jasper.
- Wiem może wydawać się to dziwne ale my wogóle nie jesteśmy spokrewnieni.- powiedział Emmett
- Dla mnie nie jest to dziwne. Mieszkałam kiedyś koło takiej rodziny w Phiniks. A co z Edwardem?
- On tak samo jak ty nie ma partnerki.
- Acha.
Naszą rozmowę przerwała Alice.
- Masz przymierz te buty.- powiedział podając mi pięć par szpilek.
- Ale Alice to są same...
- Tenisówki kupimy w innym sklepie.
- Masz szczęście.
Gdy przymierzyłam wszystkie szpilki Alice stwierdziła, że weźmiemy wszystkie i dała mi następne pary butów do przymierzenia ale było ich osiem i nie były one szpikami tylko balerinami co mnie bardzo ucieszyło. Gdy przymierzyłam pierwsze dwie pary do Alice zadzwonił telefon  okazało się, że to Esme, która chciała poprosić o to żebyśmy zrobiły małe zakupy.
- Bello a ty na co czekasz przymierzaj bo nie mamy za dużo czasu a musimy jeszcze kupić.- rozkazała mi Alice, która była zła za to, że przerwałam przymierzanie butów.  
- Dobrze już przymierzam.
Gdy przymierzałam Alice pakowała od razu do pudełek i podawała mi nowe. Kiedy przymierzyłam wszystkie buty moja przyszywana siostra stwierdziła, że kupimy wszystkie jakie przymierzyłam a ja zastanawiałam po co mi tyle butów. W następnych sklepach było to samo Alice coś mi dała do przymierzania i od razu to kupowała tylko w jednym przypadku musiała iść wymienić sukienkę na mieszą bo ekspedientka, która jej pomagała wzięła rozmiar za duży. Współczułam Emmett'owi ponieważ musiał to wszystko nosić gdy chciałam mu pomóc Alice mówiła, że on po to z nami jechał. I tak był już raz zanieść zakupy. Gdy weszłyśmy do ostatniego sklepu ucieszyłam się bo był on sportowy.
- A teraz kupimy ci trampki i jedziemy do domu.- powiedziała Alice.
Gdy moja siostra przemierzała sklep w poszukiwaniu trampek dla mnie ja i mój brat usiedliśmy na kanapie która stała w sklepie. Po jakiś dziesięciu minutach wróciła Alice razem z ekspedientką obydwie niosły po pięć par butów.  Gdy ściągałam ostatnią parę butów Alice przyniosła jeszcze jedną parę.
- To już ostatnia.- powiedziała Alice.
- Mam nadzieję.- powiedziała sięgając po pudełko, które podawała mi Alice.
- Spodobają ci się na pewno.- powiedziała moja sis a mnie zamurowało.
- Te buty są cudowne.
- Wiedziałam od razu gdy je zobaczyłam, że ci się spodobają. Przymierzaj.
Gdy przymierzyłam ostatnie buty razem z Alice podeszłam do kasy.
- Bierzemy wszystkie.- powiedziała moja sis.
- A wiecie dzieci ile to wszystko kosztuje?- zapytała ekspedientka.
- Tak i co związku z tym?- zapytała się Alice kasjerki zdziwiona.
- To z tego, że na pewno nie macie tyle pieniędzy.
- A chce się pani założyć.- powiedziała Alice wyciągając wszystkie karty kredytowe i pieniądze z portfela i torebki. Pieniędzy było za dużo żeby trzymać je w samym portfelu założę się, że było ich tyle, ze starczyło by do zapłaty dziesięciu naszych zakupów w tym sklepie.
- Skąd macie tyle pieniędzy.
- Nasz ojciec doktor Carlisle Cullen jest słynnym lekarzem.
- Acha.- zamurowana ekspedientka był jeszcze bardziej zdziwiona niż po wyłożeniu kart (prawie wszystkie złote lub srebrne) i pieniędzy.
Gdy wyszliśmy z sklepu zaczęliśmy się śmiać z tej sytuacji.
- Emmett słuchaj trzeba pojechać na zakupy a Bella jest już na pewno zmęczona tymi zakupami. Więc może byś pojechał kupić jedzenie do supermarketu?- zapytała się moja przyrodnia sis.
- Ok pojadę co mam kupić.- zapytał.
- Mleko, płatki, chipsy bułki, warzywa, makaron, mrożonki, sery, mięso, owoce i co przyjdzie ci jeszcze do głowy.
- Dzięki a i weź mój samochód tylko go nie zarysuj bo twój jest już zapakowany po brzegi.
- Dobrze nie porysuje go.- powiedział mój przyrodni brat.
- Łap.- powiedziała Alice rzucając mu swoje kluczyki.
- A teraz ty łap.- zwrócił się Emmett do mojej sis.  
Gdy wsiadaliśmy do samochodów, krzyknęłam do Emmetta "Pa"
   


środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 3.

Gdy weszłam do domu moją uwagę przykuł czarny fortepian, który stał w salonie.
- Kto gra?- zapytałam.
- Edward i Rosali. Chodźmy dalej.- odpowiedziała mi Alice.
Gdy wchodziłyśmy po schodach zauważyłam stojący ogromny krzyż.
- Pamiątka rodzinna Carlisle.
- Acha.
Następnie Alice pokazała mi pokój po pokoju  aż dotarła do ostatniego pokoju.
- A tu Bello jest twój pokój.- powiedziała i otworzyła drzwi a moim oczom ukazał się piękny pokój.
- Matko ale on ładny.- powiedziałam gdy weszła Esme razem z Emmettem.- Dziękuję.
- Nie masz za co.- powiedziała- A i Bello jak chcesz to mów do mnie mamo bo jesteś już członkiem naszej rodziny.
- A mogę?- zapytała. Marzyłam o tym od kiedy mama z tatą zginęła w wypadku samochodowym.
- Oczywiście.- powiedziała moja nowa mama i mnie przytuliła.
- Jak mogę to będę mówić do ciebie Esme mamo.
- Witam w rodzinie siostrzyczko krzyknął Emmett i mnie przytulił.
- Emmett puść ją teraz moja kolej!- zażądała Alice.
- A jak nie?- zapytał.
- Lepiej nie chcesz się dowiedzieć.- powiedziała brat mnie puścił i oddał w ramiona siostry.
- Bello tak się cieszę, że będziesz moją siostrą a nie tylko przyjaciółką.
- Alice ja też się cieszę.- powiedziałam.
- Alice puść Belle bo ja bym chciała ją przytulić po paru sekundach byłam w objęciach Esme ale ta puściła mnie po minucie.
Gdy Esme poszła odebrać telefon a Emmett obejrzeć mecz bejsbolowy moja siostra została pomóc mi się rozpakować  choć nie było tak dużo mogłabym zrobić to sama i zajęło by mi to pięć minut może i krócej.
- Bello poszłabyś ze mną na małe zakupy trzeba upić ci nowe ubrania.- zapytała Alice gdy odkładała walizkę na półkę w garderobie, która była ogromne.
- Ale.....
- Pieniędzmi się nie przejmuj bo co nasze to od dziś też twoje.- powiedziała uprzedzając moje pytanie.
- Acha.
Gdy zeszłyśmy na dół zastaliśmy Emmetta oglądającego mecz a Esme czytającą książkę.
- Słuchajcie ja i Bella jedziemy na zakupy a ty Emmett jedziesz z nami.
- Nie Alice proszę tylko nie to byłem z tobą zaledwie pięć dni temu.- wyżalał się Emmett.
- Emmett jedziesz i koniec.- powiedziała  Alice.
- Nie jadę.
- Mamooooo!!!!!!!!!!!!!!!
- Emmett proszę pojedź z Alice bo trzeba kupić Belli nowe ubrania.- poprosiła Esme.
- Allee....- narzekał nadal Emmett.
- Emmett jak pojedziesz to nie będziesz musiał jeździć przez najbliższe dwa miesiące.- poprosiła Esme.
- Dobrze ale robię to tylko dla Belli.
A ja przez cała rozmowę zastanawiałam się dlaczego Emmett nie chce jechać na zakupy z Alice i dlaczego ona jeździ tak często na nie.  Gdy Alice pobiegła po torebkę do swojej garderoby a wiedziałam już jej garderobę była ogromna na oko dziesięć razy większa od mojej.
- Emmett powiedz mi dlaczego nie chcesz jechać ze mną i Alice na zakupy??? Wiesz ja nie lubię zakupów ale raz na jakiś czas mogę pojechać na małe zakupy.
- Z tobą to chcę pojechać ale z Alice nie chcę z nią to nie są małe zakupy. Ale ja ci tu nie będę nic więcej mówić sama musisz się przekonać i odczuć to na własnej skórze.- odpowiedział Emmett.
- Emmett idź wyprowadź audi. - powiedziała Alice schodząc ze schodów.- A ty Bello idź do łazienki i przebierz się w to.- tym razem zwróciła się do mnie wskazując na drzwi po prawej.
- OK.- Gdy zobaczyłam co mi dała do ubrania zauważyłam, że zapamiętała to co mówiłam o szpilkach.
- Wiesz Bello trzeba będzie ci upić szpilki na jakieś uroczystości.- powiedziała Alice gdy wyszłam z łazienki.
- Gdzie to?- zapytałam wyciągając leciutko ręce z ubraniami, które miałam wcześniej.
- Ja wezmę.- powiedziała Esme gdy przechodziłam koło nas i przechwytując ubrania od
de mnie.
- Dziękuję.- dziś użyłam tego słowa tyle razy.
- Za dużo dziękujesz.- wcale nie mam za co dziękować całej rodzinie Cullen.
- Wcale nie pa Esme.- powiedziałam gdy zamykałam drzwi.
- Pa Bells.
Gdy wyszłam przed dom moim oczom ukazał się biały samochód .
- Wiesz Alice wyprowadzę jeszcze jeden samochód.
- Dobrze. A jaki?- zapytała się Alice Emmetta.
Matko co jeszcze jeden mój przyszywany brat miał rację to nie będą małe zakupy.  A w ogóle po co im tyle samochodów?
- Chyba porsze.
- To ja i Bella bierzemy proszę a ty audi.
- Ok.
Po jakiś dwóch minutach z garażu wyjechało żółte porsze.
- Podoba ci się?- zapytała moja nowa sis gdy odpalała silnik.
- Bardzo. Wiesz Alice nie byłam jeszcze tylko w garażu ile macie samochodów.
- Mój, Emmetta, Esme, Edwarda, Carlisla i Rosali no i motor Jaspera ale do szkoły jeździmy tylko jednym najwyżej dwoma samochodami. Ale już za dwa tygodnie będziemy jeździć najmniej dwoma. A ty podchodzisz do szybkiego testu na prawko już za tydzień więc możemy pojechać i już kupić i ci samochód.
- Ale ja nawet nie wiem czy zdam i wolałabym jak już zdam.
- Jak chcesz ja bym już dziś kupiła.
- Ale ja muszę się z tym wszystkim oswoić, przyzwyczaić. Boję się, że to tylko sen i, że jak się obudzę będę znowu w ośrodku.- gdy to powiedziałam Alice mnie uszczypnęła.
- Ałł.
- Nie przeżywaj nie bolało to tak mocno.
Resztę drogi przemilczałyśmy. Dopiero gdy dojechałyśmy na parking galerii handlowej w mieście Moses Lake Alice się odezwała.


niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 2.

Gdy wyszłam z budynku zauważyłam cudowny samochód musiał być Cullenów.
- Bello podoba ci się samochód?- zapytała Esme.
- Oczywiście jest cudowny.
- A chciałabyś mieć swój własny samochód.
- Oczywiście ale ja nawet nie mam prawa jazdy.
- To się wyrobi a potem kupimy ci samochód.
- Esme ale ja nawet nie jestem prawdziwym członkiem waszej rodziny a i tak dużo dla mnie zrobiliście.
- Nawet nie waż się tak mówisz od dziś jesteś w stu procentach członkiem naszej rodziny.
- Naprawdę?
- Oczywiście Bello.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za wszystko.
- Ale nie masz za co dziękować Bello.
- Ależ mam za co.
- Bello ja wiem swoje i ty też wiesz swoje a teraz siadaj bo Alice napawano już nie może się  doczekać twojego przyjazdu.
- A kto to Alice?
- Alice to moja adoptowana córka tak jak ty i Rosali mam też dwóch adoptowanych synów Edwarda, Emmetta i Jaspera.
- Esme jak mogę zapytać. Jeśli masz tyle adoptowanych dzieci to po co jeszcze ja.
- Bo razem z Carlisle chcieliśmy adoptować jeszcze jedno dziecko.
- Acha.  A mam jeszcze jedno pytanie gdzie teraz jedziemy.
- Do naszego domu w Forks. Wiesz bardzo często tam pada.
- Wiem mieszkałam już tam wcześniej.
- Acha.
Resztę drogi przesiedziałyśmy w milczeniu. Gdy skręciliśmy w jakąś boczną drogę Esme się odezwała.
- Jeszcze tylko z dwie minutki i będziemy pod domem.  Alice na pewno już czeka na schodach, żeby cię poznać.
Gdy dojechałyśmy do bardzo nowoczesnego domu zauważyłam skaczącego chochlika to musiała być Alice.
- Ta dziewczyna to Alice prawda?
- Tak.
Gdy wysiadłam z samochodu chochlik zaraz przybiegł do mnie tanecznym krokiem i mnie przytulił.
- Hej Bello, matko nie wiesz jak się cieszę, że będę mieć jeszcze jedną siostrę.
- Alice puść naszą nową siostrzyczkę bo się udusi.- powiedział jakiś chłopak za nami.
- Zamknij się Emmett.- powiedziała Alice puszczając mnie z objęć.
Odwróciłam się żeby spojrzeć na Emmetta. Był to wysoki umięśniony chłopka z brązowymi prawie czarnymi włosami i dołeczkami na policzkach.
- Hej Bello.- przywitał się Emmett podchodząc do mnie i mnie przytulając trochę lżej niż Alice.
- Hej wam.- powiedziałam.
- Dzieciaki dajcie Belli czas na oswojenie się z nowym otocznie.- powiedziała Esme.
- Esme dzwonił Carlisle i mówił, że wróci godzinę wcześniej. - odezwała się Alice.
- Acha. Alice oprowadź Belle po domu, pokaż jej wszystko a przedewszytkim jej pokój a ty Emmett weź zanieś jej walizkę do jej pokoju.
- Ale ja sobie sama zaniosę walizkę Esme.
- Bello ja ci zaniosę i koniec od dziś jesteś moją małą siostrzyczką i będę ci we wszystkim pomagać. - obiecał mi Emmett
- Dzięki Emmett- powiedziałam.
- A w ogóle dzieciaki gdzie Jasper, Rosali i Edward. - zapytała Esme
- Rosali pojechała po jakąś część do BMW a chłopacy poszli na spacer.- odpowiedział jej Emmett.
- A mówili między którą a którą wrócą?- zapytała Esme.
-  Rosali jak znajdzie tą część którą szuka a chłopacy wrócą przed piątą popołudniu.
- Acha to ja idę zrobić obiad.- powiedział Esme.
A mi się wdawało, że Alice i Emmett się trochę zdziwili.
- Dobrze to ja idę oprowadzić Belle po domu a ty Emmett zanieś Belli walizkę do jej pokoju.- powiedziała Alice.

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 1.

Dziś dzień moich urodzin jak zwykle każda osoba, która obchodzi urodziny dostaje prezent i zdmuchuje świeczki przy śniadaniu potem wszystko toczy się normalnie jak każdego dnia. Dziś jest inaczej po śniadaniu zostałam zawołana do dyrektorki ośrodka.  Gdy dotarłam do drzwi gabinetu dyrektorki usłyszałam rozmowę postanowiłam poczekać minutkę przy drzwiach i dopiero zapukać.
Po minucie zapukałam i uchyliłam drzwi.
- Dzień dobry wzywała mnie pani.
- Tak proszę wejdź.- weszłam trochę bardziej do pomieszczenia i zamknęłam drzwi.- Poznaj Panią Esme Cullen, która razem z mężem, który niestety dziś nie mógł przyjść chcieliby cię adoptować.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
Kobieta miała góra 25lat miała około 174 cm wzrosty, brązowe dość długie włosy nie była bardzo szczupłą osobą ale też nie grubą.
- Bello czy chcesz zamieszkać z państwem czy chcesz pomieszkać tu jeszcze rok.
- Tak chcę być adoptowana przez państwa jeśli państwo chcą- marzyłam o tym  od kiedy trafiłam do domu dziecka a teraz mam szansę.
- Bello proszę mów do mnie Esme.- poprosiła kobieta.
- Dobrze pro... Esme.
- I od razu lepiej.
- Bello Pani Cullen chciałaby cię już dziś do siebie do domu. Pójdź się spakować a ja z panią popodpisuje a jak się spakujesz to przyjdź tu bo będzie potrzebny twój podpis.
- Dobrze.
Wyszłam z gabinetu wzięłam walizkę z szafy w którą byłam zapakowana jak "przeprowadzałam" się do domu dziecka. Rzeczy nie miałam za dużo zaledwie kilka bluzek dwie pary spodnie, kurtkę, bluzę i odtwarzać Mp3, który dostałam na moje 9 urodziny od Rodziców. Teraz rozpoczynam nowy rozdział zatytułowany "Cullen".  Spakowanie się zajęło mi 5 minut, gdy zeszłam na dół wszystkie moje koleżanki na mnie już czekały.
- Wreszcie i ty znalazłaś nowy dom.- powiedziała Elena.
- Tak myślałam, że już nikt mnie nie weźmie i po osiemnastce zamieszkam sama i już nigdy nie poznam co to znaczy "rodziny dom".- powiedziałam.
Gdy pożegnałam się z każdym kto przyszedł się z każdym kto przyszedł się ze mną pożegnać poszłam po raz drugi tego dnia do gabinetu dyrektorki.
- Już jestem proszę pani przeprasza, że tak długo ale kilka osób przyszło się ze mną pożegnać.
- Nie szkodzi i tak dopiero kończyliśmy podpisywanie. -powiedziała pani dyrektor.- proszę podpisać jeszcze ty.- tym razem zwróciła się do Esme. - A ty tu podpisz oświadczenie, że zamieszkasz u państwa Cullen z własnej woli.- pokazała na mnie pani dyrektor.
Podeszłam i złożyłam podpis na papierze.
- Więc od teraz rozpoczynasz nowy rozdział w życiu Isabello.- zwróciła się do mnie dyrektorka
- Dziękuję pani za wszystko co pani dla mnie zrobiła. - podziękowałam za wszystko.
- Bello nie masz za co mnie dziękować to tylko moja praca.
- Wiem ale i tak pani dziękuję.
- Dobrze, dobrze Bello ale powinnaś już jechać do domu państwa Cullen. Pani Cullen na pewno się śpieszy.
- Dobrze. Już idę. Do widzenia.
- Isabello jeszcze jedno. Choć tu.- powiedziała Dyrektorka ośrodka z rozłożonymi rękami na znak, że chce mnie przytulić.
- Do widzenia Bello- powiedziała.
- Do widzenia Proszę pani.- powiedziałam.
I wyszłam za drzwi.